Pozytywne dane z rynku cementu, branża chce embarga na białoruski cement 

Solid results from cement market, industry wants embargo on Belarusian cement

Ten post dostępny jest także w języku: English

Jak podaje GUS, produkcja cementu wzrosła o 9,5% r/r do 1,86 mln ton w październiku 2021 r., ale w ujęciu miesięcznym produkcja spadła o 0,8%. W okresie styczeń-październik 2021r., produkcja cementu wzrosła o 2,4% rok do roku do 16,27 mln ton. Jednocześnie GUS podał, że import cementu z Białorusi wyniósł 418 tys. ton w pierwszych dziewięciu miesiącach 2021 r., co oznacza wzrost o prawie 26% w porównaniu do tego samego okresu w 2020 r. W tym czasie o zakaz importu białoruskiego cementu zabiegał polski sektor cementowy. 

 Stowarzyszenie Producentów Cementu (SPC) stara się skutecznie ograniczyć import cementu z Białorusi, której produkcja nie jest w żaden sposób hamowana przez unijną politykę klimatyczną. Z kolei polski sektor cementowy od wielu miesięcy namawia premiera Mateusza Morawieckiego do podjęcia bardziej dotkliwszych środków, takich jak wprowadzenie zakazu importu cementu z Białorusi w ramach sankcji. Byłoby to bardzo nieprzyjemne dla białoruskiej dyktatury i państwowych właścicieli cementowni, którzy eksportują dziś cement do Polski i Unii Europejskiej bez ponoszenia opłat klimatycznych. Jest to nieuczciwa konkurencja i można przypuszczać, że dochody ze sprzedaży cementu do Polski są przeznaczane na dofinansowanie działalności białoruskiego reżimu – uważa prezes SPC Krzysztof Kieres. 

Przedstawiciele organizacji uważają ze Polscy producenci cementu są w pełni przygotowani do zaspokojenia popytu na lokalnym rynku - Polskie cementownie dysponują mocami produkcyjnymi przekraczającymi 22 mln ton, przy czym popyt krajowy ma wynieść w tym roku mniej niż 20 mln ton. W związku z tym SPC uważa, że możemy sobie pozwolić na białoruskie embargo na cement. Na razie rząd nie przychyla się do prośby branży, twierdząc, że embargo spowodowałoby zbyt duże szkody gospodarcze. 

Więcej: 

Więcej informacji w raportach PMR:

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.